niedziela, 27 października 2013

when I let down field of flowers

Niedziele nam nie wychodzą. Mnie nie wychodzą. To mi nie wychodzi. Nic co ludzkie, co ma w sobie dobro, radość, dzielenie się. Dobrze wiemy, że lepiej się już dziś rozejść, bo z miłości znów zlecimy prosto w ból, brak tchnienia, brak łaknienia.

Nic nie robię dobrze ostatnio. Czym jestem - niechęcią? nieskłonnością? niewydarzeniem? 

Perfekcjonizm, a może jednak kompletna nieumiejętność, słabość, brak wyrzeczeń, a jednak jedno wielkie wyrzeczenie. Nieskupienie, zagubienie.

Tęsknota jak przed śmiercią, a do tego szaleństwo złości.

Nieładna, niezmysłowa cokolwiek byś mówił, nie taka. Po prostu, po trudnu.

"Huśtawka nie człowiek..." - Witkacy
"Cyklotymiczka..." - David Foenkinos
Niepisarstwo, nieskupienie, niewymaganie.
Ciągły żal do siebie, wyrzuty sumienia, poczucie klęski, oczekiwanie na dary.

No poucz się, potrenuj, pomedytuj, daj coś od siebie ty geniuszu, marna namiastko skundlonych na łóżku koców i kołder. 

Nigdy nie masz czasu na słuchanie preludiów. Zawsze zaczynasz od sedna. 






piątek, 25 października 2013

poniedziałek, 21 października 2013

twoships2


Owca zakłębiona w sobie, kłębi w sobie kłęby sum.
Obca niewiadoma wisi nad jej niewiadomą.
Wyniszczające satelity splątań.
Deszcze biało-czarnych kłębów,
nawet ogrody tym bluszczeją.


Natalijka i Macin







twój ślad, mój ślad
nieszczęścia rzycia cosiennego
dwie owce

sobota, 21 września 2013

GUTTsehr

Środek nocy, znowu nie śpię. Nie wiem, czego jest za dużo, a czego za mało. Za dużo komputera, za dużo pracy, za dużo spania w dzień. Za mało spokoju, za mało wygody, za mało przygotowania na nocne miraże.

Medytacja irytująco odpływa w kąt poduszki już po siedmiu wdechach. OSHO, zdmuchnij jakiś pył. Albo ty, Piaskowy Dziadku. Przewracam się, chce mi się tworzyć, już natychmiast. Ale nauczono mnie, że nocy się nie przeszkadza. Poza tym, ledwo spuszczę stopę ku podłodze, pomysł znika. Ranek nadejdzie, nocne klejenia okażą się nudą, niewartą wysiłku wyłączenia komputera.

Z nieprzyklejenia do snu błądzę po skrawkach myśli, po szufladkach małego, uzależniającego sprzętu jakim jest komórka. Stare zdjęcia, stare wiadomości. Jak bardzo nie pamiętam o ludziach, którzy są mi naprawdę życzliwi. Za kogo się mam.

Spokojna głowa, zaraz się dowiem. Krótka wymiana informacji z przeszłością w osobie osoby. I już wiem, że za dużo sobie wyobrażam. Spadam z górnolotnej półki na siebie samą i tłukę się.

Boże, jak trudno sobie czasem wyobrazić, że jest się mało wartościową osobą. Nie, cicho, zabraniam pisać, mówić. Ja to czuję w głębi. Ja to wiem, od teraz. Choć gorycz, jak każda gorycz poznania, skutkowała poczuciem krzywdy, obwinianiem. Kiedyś byłam dobra, wrażliwa, ciepła, taka do przyklejenia. 

Teraz ton mentorski przykrywa śmiech i wykrętki-wymówki zaczynające się na wszystkie litery alfabetu, posegregowane w kategorie "zaburzenia", "charakter", "blizny", "artyzm". 

Zaraz, gdzieś czytałam dziś, no tak - Tomi, ale to było o pisarzach. Jaki tam ze mnie pisarz, pogarda. Słowołamacz. 

"Pisanie to w gruncie rzeczy wstydliwa rzecz, coś, co powstaje w samotności i jest jej objawieniem. Objawieniem w całej swej słabości. W całej swej megalomanii, hipochondrii, egotyzmie, próżności, poczuciu niedowartościowania, mnóstwa kompleksów, zawiści, niedojrzałości, strachu i pazerności na słowa..."

W całej swej megalomanii, hipochondrii, egotyzmie, próżności, poczuciu niedowartościowania, mnóstwa kompleksów, zawiści, niedojrzałości, strachu i pazerności na słowa...

Bo tatuś pił, a mamusia manipuluje emocjami.

Może tak, a może nie. Może dlatego nie chcę się już z tobą przyjaźnić, Nat. Może jesteś niewystarczająco wartościowym człowiekiem (powtarzam, cicho tam, nie chcę dyskusji). 
Przerażające, ale prawdziwe. 
Dobrze, dziękuję za łzy, kocham je, kocham je nad życie, tak bardzo ich potrzebuję, by smutek nie zamienił się w lęk.



Masz jakieś kłopoty?



Jest zimno, znowu skończę źle.





wtorek, 10 września 2013

jeeej,

z okazji pierwszego od roku quasi ataku paniki, mam dla moich wiernych czytelników garść uspokajających linków znalezionych na stronie panicsupport.com

właśnie tak

No więc, świętując mój pierwszy od roku atak paniki (wiecie, miasto robi się dziwne, budynki napierają, mdłości, ucieczka, strach, wołanie o pomoc, umieranie, obcość, obcość, obcość, takie tam...)

możemy sobie wspólnie zrobić anxiety party i:





Zdjęcie: Et vous, vous voyez quoi depuis vos fenêtres ?




















A potem zaczekamy na kolejny raz i znowu zrobimy sobie anxiety party.
A tak jeszcze dla uspokojenia:









Przykro mi, że ta notka taka dziwna, ale cały dzień dziś okrop...dziwny po prostu, ale to tylko jeden taki dzień i tyle, na pewno.

Chyba nie do końca jestem sobą. Trochę zaskoczona.

Cicho i powoli
Cicho i powoli
Powoli i cicho



piątek, 30 sierpnia 2013

Tristolisto

No dobrze - porzuciłam, czy nie porzuciłam w końcu?

Udzielam się ostatnio wyłącznie na moim style-niewychodzi mi-poco blogasku. Zbieram czytelników, komentuję, nęcę, pozdrawiam. Zachwycam się, chcę podobnie, rezygnuję, są tam sporadycznie. Robię z siebie kobietę sukcesu, kobietę z życia, kobietę z zamazanym w życiorysie borderline, bo przecież można starać się o tym nie myśleć.

Praca, mieszkanie, ciasne łóżko, pan kotek był chory.
Vive la France.
Kate Middleton.
Yves Rocher.

Fajna kawa wczoraj z moją kobieciejącą Ann. Kwiaty polne,  na stoliku i w szafie. te w szafie to saszetka zapachowa, no bo przecież - kiedy ja ostatni raz byłam na łące?

Książki poopuszczane, zgłupiałam totalnie, składne zdania to nie tu.

Tylko ten blogowy bełkot, strumień świadomości, nieświadomości, podświadomości.

Kłótnie, kocham cię, ale ja nie wiem jak się kocha, specjaliści piszą, że przejdzie mi do czterdziestki, wtedy może jakiś ślub i dzieci, może będę bardziej zrównoważona i nie będzie teatrów z osłabieniem, nożem, duszeniem kota, gryzieniem, krzykiem.
Wczoraj zaczęłam umieć rozmawiać. Z totalnego zmęczenia.

A robię się nieczuła, obca sobie, nie taka. Widzę przecież.

Dobrze, przerwa na wpłatę. Dzień dobry Pani Magdo, o jaka miła bezpretensjonalna dziewczyna, nieładna, cicha. Gotówką? Bardzo proszę. Miłego weekendu, Pani Magdo. Ja tez mówię cicho. Mam dzisiaj spódnicę, jestem kobieca, mogę byc delikatna, czemu nie, to miłe.

dzien dobry, chciałam się zapytać o kurs... mam 15 lat, och cudownie, na pewno coś znajdziemy, tyle i tyle od września, zapraszamy, zadzwoń to umówimy cię na rozmowę, dziękuję do widzenia. To moje do widzenia zawsze z intonacją wznoszącą. To takie ciepłe, pełne nadziei i zachęty. I miłego dnia, przeciez wszyscy zasługują na miły dzień.



Jestem tu www.all-is-pretentious.blogspot.com

Tu tylko narzekaczka-szczekaczka, metaforka, pierdołka, po co interpunkcja, przecież się spieszę. O.

ale żeby nie było - generalnie to jestem szczęśliwa. nie boję się, więc jest pięknie. naprawdę.

jesteście?















piątek, 16 sierpnia 2013

neverletmego

I znów tak strasznie brakuje mi własnego miejsca na ziemi. Dziś kończy się niemalże idylliczny, trzytygodniowy urlop domowy. Już znów Tu nie jest Moje. Na dniach powrót na wynajem, na podwórkowe krzyki, dziecięce tupoty, niewłasność, niezręczność, nasłuchiwanie, trzaśnięcia od strony tylnego wejścia, wszechobecny kurz. NieDoDomycia. Nie Do Dom Ycia. Nie Bo Dom...

Kolą w oczy wszystkie mijane strony i zdjęcia z wyposażeniem wnętrz. Własnoręcznie pomalowane schody, własny wieszak na kurtki w przedpokoju. Własny brud, deska do krojenia, kosz na pranie, kozaki w progu. Firanka wylatująca w powietrze, za krawędź.

Od wczoraj kolejne zdefiniowane zaburzenie . Krótki artykuł, szybka diagnoza. Mija po 40., ponoć. 
Teraz siedzę i myślę, czy to jeszcze ja. I czy będziesz mnie traktował tak samo.

Wczoraj jeszcze mi się chciało. Dziś już nic się nie chce. 
A to dopiero piątek. Do wiru zajęć jeszcze dwa okrutne dni.



Nowe przedmioty, po co to było. Wszystko w pył. Wszystko i tak będzie zepsute. 





.

.