czwartek, 7 sierpnia 2014

Sur








Powoli, systematycznie, ku życiu, ku życiu. Może w końcu się zaakceptujemy.

Slowly towards life, towards life. Maybe finally we will accept each other.





środa, 30 lipca 2014

/... /.





Od dzisiaj będę po prostu miła. Mimo strachów i złości i wątpliwości.
Tyle czasu byłam zupełnie okropna. Tylko, czy da się przeskoczyć samego siebie?





Thanks, Loc




czwartek, 24 lipca 2014

Capucine

Kiedy pąkla jest zaniepokojona, zwija się w kuleczkę.

Kiedy ja jestem zaniepokojona, bardzo chcę wziąć koc i zwinąć się w kłębek w przyczepie jeepa, albo w dziurawym, otoczonym słupkami asfalcie. Kiedy jestem zaniepokojona, ziewam co kilka sekund, jakby coś we mnie chciało wyjść zaczerpnąć powietrza na całą szerokość. Kiedy jestem zaniepokojona, dzikie koty uciekają przede mną z masek samochodów.

Wychodzę więc i idę, próbując oddychać, w dalszą część ulicy, moją małą "angielską" dzielnice, gdzie odpoczywa znużona i wysoka biała róża, której nikt nie chce przemalować na czerwono, gdzie ktoś trzyma smukłe butelki wzdłuż okien, gdzie na parapecie siedzi w spokoju kolejny kot, a przy lampie wisi stara, zapomniana jemioła. Gdzie drzwi zapraszają na schody czujnikami ruchu, w żywopłocie zasypiają ptaki, gdzie w podwórku można znaleźć werandę jak u Czechowa i papierowe serduszko na szybie.

Wracam, a podłoga usiana kartonami. Znów.







wtorek, 22 lipca 2014

Ualia

Znów nogi mi się plączą, jak przy przeskakiwaniu przez kałuże. A to nie kałuze, tylko miejsca. Kółka walizki bynajmniej nie zwiastują wakacji. Z resztą, co by to dla mnie miało znaczyć?
Stoję nad tymi zwałami szmat, które zwą się być moimi ubraniami, ale ani mi w nich ładnie, ani przyjemnie. Przynajmniej teraz. I ziut, i ziut, i ziut, i ziut. Kółeczka.
Kolejny dom, nieswój i krótkie wczasy w kiedyś swoim. Ironia losu. Czy dwudziestoparolatki zawsze musza się wałęsać, chyba że są grzeczne i zostaną u mamy? Wcale nie tak fajnie jak na Brooklynie, jak w HBO i na blogach z Nju Jorku.
Nowe, nowe, nowe. Nie tak sasyfione, a może? Nowe, nowe, nowe, nowe.
Trochę sie czuję jak zwierzątko przenoszone z klatki do klatki, ale przecież sama sobie ją utkałam ze słomy, co mi teraz drażni nos i kicham.

Kubek herbaty mnie nie nęci, zwijam się z ochotą i szukam dźwięku i szukam myśli w suficie, ale zaraz się dobiera do potrzeb elektronika i klawisze sieciowego umysłu i koniec drzemki od życia, uciekam w wirtualia.







wtorek, 15 lipca 2014

Cold Kyla



Taka ładna Kyla, która jeszcze ładniej metaforyzuje.


Baby you need to leave,
cause i'm getting drunk on your noble deeds
it doesn't matter that they don't get done
when i feel this cold they're like the fucking sun


czwartek, 10 lipca 2014

Pominięcie

Czy jest pani już na to gotowa?

Na co? Na pociąg, na ambicje, na zadanie sobie pytania, czy to dla mnie, czy dla jakiejś pułapki, która przecież jest mną?
Lubię siedzieć i słuchać kiedy w końcu zrywacie z siebie firanki, kiedy kolejna z was dołącza do grona kobiet, te pierwsze drgnienia, pierwsze nagie spacery po chłodnych kafelkach łazienki.
Uśmiecham się, zazdroszczę wam tych przesunięć, tych splątań, wspominam.
Patrzę z góry na swoje ciało, znudzona powagą sytuacji, nie ma tam już nic z pierwszej młodości, tylko szorstkość przyzwyczajenia. 
dobrze, że służy mi szkielet, szkieletu nie ma gdy się kochasz, za wszystko odpowiada skóra i mięśnie
szkieletowi można zaufać, jest ironiczny, niewidzialny, doskonale dobrany, ale wcale nie strojny

Gdybym nie mówiła językami ludzi i aniołów, a miłość bym znała...

Niosę kopertę jak kukułcze jajo, stuk - pieczątka, portfel puszcza się na prawo i lewo. 
Jaka jestem zabawna z tymi słowami, jak są skomplikowanie piękne, fikuśnie dobrane, wdzięcznie proste, takie jak tyle innych, ale przecież nie w najbliższym otoczeniu. Lecą jak lawina, lawinka, strumyczek, fajerwerk, zimny ogień, pula skojarzeń, och jakże ładny obrazek. Och jaki kompletnie bez znaczenia!







poniedziałek, 16 czerwca 2014

Clarice Lispector

Już ukrywałam miłość w obawie, że ją stracę, i straciłam miłość, bo ją ukrywałam.
Już trzymałam kogoś za rękę pełna strachu i byłam tak przerażona, że nie czułam ręki.
Już wyrzuciłam ze swojego życia ludzi, których kochałam, i potem było mi przykro.
Już płakałam całe noce i wyczerpana zasnęłam, już poszłam spać tak szczęśliwa, że nie mogłam zmrużyć oka.
Już wierzyłam w doskonałe miłości a następnie stwierdziłam, że ich nie ma.
Już kochałam ludzi, którzy mnie rozczarowali, i zawiodłam ludzi, którzy mnie kochali.
Już spędziłam godziny przed lustrem, próbując odkryć, kim jestem, i byłam tak pewna siebie, że zapragnęłam zniknąć.
Już kłamałam, a potem było mi przykro, już mówiłam prawdę i też było mi przykro.
Już udawałam, że nie zależy mi na ludziach, których kocham, a potem cicho w kącie płakałam.
Już wierzyłam ludziom, którzy nie byli tego warci, i przestałam wierzyć tym, którzy naprawdę byli wartościowi.
Już uśmiechałam się, kiedy miałam w oczach smutne łzy, już płakałam z szalonego śmiechu.
I śmiałam się, aż nie mogłam złapać tchu.

Już z wściekłością rozbijałam talerze, szklanki i wazony.
Już czułam, że kogoś bardzo mi brakuje, ale nigdy mu tego nie powiedziałam.
Już krzyczałam, kiedy należało być cicho, i milczałam, kiedy powinna byłam krzyczeć.Już wiele razy nie mówiłam, co myślę, żeby zadowolić niektórych ludzi, a wiele razy mówiłam, czego nie myślałam, by ranić innych.
Już udawałam, że nie jestem tym, kim jestem, aby zadowolić innych, i udawałam, że nie jestem tym, kim jestem, aby zdenerwować innych.
Już powiedziałam wiele głupich żartów tylko dlatego, żeby moi przyjaciele byli zadowoleni.
Już wymyśliłam wiele opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, aby dać nadzieję tym, którzy jej potrzebowali.
Już tyle marzyłam i śniłam, że pomyliłam marzenia z rzeczywistością.
Już bałam się ciemności, a teraz w ciemności odnajduję siebie, zwijam się w kłębek i po prostu jestem.
Już wiele razy upadłam na ziemię, myśląc, że się nie podniosę, a następnie wiele razy podnosiłam się myśląc, że już nigdy nie upadnę.
Już dzwoniłam do kogoś, do kogo nie chciałam dzwonić, żeby nie zadzwonić do osoby, do której naprawdę chciałam zadzwonić.
Już pobiegłam za samochodem, który zabierał kogoś bliskiego.
Już wzywałam matkę w środku nocy, przerażona jakimś koszmarem, ale ona nie przyszła i to był jeszcze gorszy koszmar.
Już myślałam że niektórzy znajomi są moimi "przyjaciółmi", a potem zdałam sobie sprawę z tego, że nimi nie są, zaś niektórzy ludzie, których nigdy nie nazywałam przyjaciółmi, zawsze byli dla mnie czymś wyjątkowym.

Nie próbujcie skrępować mnie konkretnymi zasadami, bo nie zawsze mogę ich przestrzegać.
Nie pokazuj mi, czego oczekujesz ode mnie, bo ja podążam tylko za swoim sercem.
Nie każcie mi być tym, kim nie jestem, nie zachęcajcie mnie do bycia taką, jak wszyscy, bo, szczerze mówiąc, jestem inna.
Nie mogę kochać tylko połowicznie, nie mogę żyć w kłamstwie i nie mogę latać, kiedy moje stopy są na ziemi.
Nadal jestem taka sama, ale z pewnością nie będę taka na zawsze.
Lubię truciznę o powolnym działaniu i bardziej gorzkie napoje, największe wzloty i szalone pomysły, złożone idee i najgłębsze uczucia.
Mam ogromny apetyt i najdzikszą wyobraźnię.
Możecie mnie rzucić w dół klifu, powiem po prostu - Uwielbiam latanie! 


mothermakemegoldagain:

books0977:

Bridesmaid reading. Dress by Katie Lebourgeois. Owner and designer, CoralieBeatrix.
Octopus Convertible Wrap dresses are great because they are a million styles in one. With a long half circle skirt and long sweeping sashes you can wrap, cinch, tie in your favorite most flattering style.

Yea, I’ll be needing one of these dresses

.

.