niedziela, 16 października 2016

Autumnoni



dużo się dzieje źle
dlatego coś lżejszego i z nadzieją, choć wiem, że i tak nie pomoże, bo nie może

zwłaszcza w środku
głównie w środku
i bardzo





I kept waiting for a person.
As if i'd be walking on the corner or sitting in a coffee shop

and i'd maybe bump into them,

and that would be the beginning of everything.
I kept waiting for a person...
and the seasons were passing me by
and before i knew it
the leaves were falling off the trees and covering the streets.
And the clouds were rolling in,
and soon enough,
rain-pattered nights became a familiar sound
and i was so captivated.
With the grey skies and the warm hues of autumn,
I was in love.
I had been waiting for a person for so long
that i failed to see
that Septembers and Octobers were all i ever really needed.
And it never even occurred to me until now but,
maybe soul mates...
aren't always people?

mckenna k

wtorek, 6 września 2016

domnadpolami

Dziś taki nagle dziwnie ważny dzień... zupełnie od czapy i znikąd. Znów nie wiem, czy to dwupunkt, medytacja, czy jakieś życie, ale pierwszy raz od... prawie zawsze...od tego życia, od tego życia pełnego strachu i dyskomfortu i złej, groźnej przestrzeni i mnie wrzucanej w nią... pierwszy raz poczułam, że CHCIAŁABYM naprawdę p.o.j.e.c.h.a.ć GDZIEŚ. Pojechać akurat tam. Zobaczyłam i poczułam i chciałam biec znów do cie... i powiedzieć c... żebyś brał samochód i pieniądze i chodźmy, zaszyjmy się na dzieńdwatrzy tylko my (bo wszystko byłoby tylko dobrze już tylko dobrze), bo z tob... to się nie będę bała i będziemy i wrócimy i może jak wrócimy to będzie tu na nas czekać przytulne nawet dość mieszkanie i moje zioła na balkonie i two... płyty i ten królik nieszczęsny i wymarzony i naburmuszony mops i trochę czasem będziemy kłócić się głośno i jak cholera, ale będziemy oboje zdrowsi, silniejsi i sterapeutyzowani przecież i czujący właściwie...i...popłynęłam, co?
Ale zaś znów... strony skrolowanie: 100 pomysłów na rzeczy ze zwykłych przedmiotów i patrz, koty z butelek, przecież wiem, że byśmy je razem zrobili i minimalistyczny wieszak taki w tw... stylu i to i tamto... i...
ale przecież tak bardzo nie ma. I w sumie nie było nigdy.




takie tam pitolenie jak potłuczone...


niedziela, 4 września 2016

stormcome

Nie wiedziałaś nawet, że są dni tak duszne, a przy tym tak rozbrajające, że chce się tylko być nagim lub w samej bieliźnie, leżeć tak cały dzień pod warstwą cienkiej kołdry tak jak leży się z kimś kogo skórę miało się wcześniej pod cienką warstwą opuszka, tylko że teraz leży się samemu i zasypia, a pod tym snem zaraz wybucha błoga i nieznośna parada snów, z której budzi się perpetuum mobile nienasycenia. 
Takie bezsensowne dni, w które nie da się walczyć z powoli opanowującym głowę i skórę szaleństwem, wiesz tylko, że chcesz być chciana za wszelką cenę, najwyższą, absolutnie każdą cenę. 
Wracasz potem zalana deszczem dziękując losowi, że wybrałaś nie tą ulicę lub nie ten dzień i dziękujesz papierosom, że możesz z nimi wychodzić na spacer jak z psem i wychodzić niepewne, pokraczne (ale takie musi wystarczyć) ostudzenie.


Znalezione obrazy dla zapytania alexandra levasseur

wtorek, 23 sierpnia 2016

Ungrate

Nie ma prawa być mi źle. Mam wszystko, a nawet więcej. 

Najgorzej, gdy nie ma prawa być ci źle, a przecież jest. Na dodatek skupiasz się ciągle na sobie i produkujesz melodramaty, wpychasz je wszystkim do oczu i gardeł, wszystkim, którzy jeszcze próbują słuchać, licząc, że może tym razem przestaniesz. 
Jednocześnie mówią - przestań skupiać się na sobie! i skup się na sobie! 
Czyli przestań wałkować swoje wielkie nieszczęście, które jest tylko produktem niewypełnionych projektów wyobraźni, oczekiwań z piedestału. Czyli przestań tęsknić do tych, co nie chcieli, nie kochaj widm, nie patrz w ich twarze po zamknięciu oczu, tylko kochaj siebie. Kochaj siebie! 

Jeden krok do przodu, herbata w deszczowy dzień, zdjęcia, udana kreska na powiece, ciepło pod kocem, muzyka z dostawą do duszy. I mnóstwo buddyjskich książek. Potem kilometr do tyłu, za włosy. Lejesz złość i malkontenctwo na ten młyn, otwierasz albumy i rysujesz twarze ostrym węglem na oczach, na sercu, nie masz siły ich zetrzeć. Nie masz siły? Nie chce ci się. Dobrze ci z tym taplaniem się we własnym żalu, zaszywasz nim pustkę, nie chce ci się wysilać. 
Nie chce ci się wysilać. Zero wysiłku. Pójście na łatwiznę. Lenistwo. Życie to wysiłek. To podejmowanie wyzwań, zmuszanie się do działania.
Słyszę przecież, mamo.

Nie ma żadnego prawa być mi źle. A przecież jest. I co?


0944 389e


i believe it is more healthy to fight FOR happiness that fight AGAINST depression and loneliness
my Charlotte



PS. Sorry. Muszę się opowiedzieć, żeby być.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Sturgeon moon

Czekam już na jesień, a jednocześnie chciałabym jeszcze zatrzymać lato, które tyle naobiecywało. Nie, sama sobie naobiecywałam po nim niewiadomoczego i teraz mam. Jesień przyniesie spokój, pogodzenie. Nie będzie już tych wszystkich powinnaś gdzieś jechać korzystać z życia biec boso i oglądać zachody słońca i tańczyć i całować, a tu nieupalna stagnacja, a gorący to jest tylko ból. Nie ma łąk, nie ma rzek, nie ma perseidów, tylko tatuaże po niesłonecznych oparzeniach. I dużo, dużo braków. 
Czuć ją już, jesień, popołudniami, słońce jest jakby bardziej zamglone, na noce staram się nie zwracać uwagi, choć zdarza się zjeść kolację z księżycem en face, to dopiero randka! Czegóż chcieć więcej... Po prostu naprawdę nie należy, nie należy chcieć.



Full moon names


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Kami tama


Skręcam się z twojego niechcenia mnie. Z mojej nieważności. Walczy mój umysł, który naczytał się tych mądrych prawd, że najpierw trzeba pokochać samego siebie i "a co jeśli nigdy nie spotkasz miłości swojego życia, co wtedy, jak sprawisz, że życie będzie wartościowe?". Luskus dla siebie, bardzo droga bielizna, której nikt nie zobaczy i supertrwała szminka o ironicznej nazwie kissproof.
I serce, które się nie zgadza na pogodzenie, odstawienie tak nagle od skóry, wzięte z zaskoczenia, wyrzucone w górę w euforii i zostawione by spadło samo i potłukło się w krawędzie samotnego łóżka. Żart. 
Walka o przymusowy sens. Czasem o sen. A czasem, żeby choć jedną noc przespać bez farmakologicznych potów i wielowątkowych wizji, z których budzisz się i nie wiesz czemu jesteś i kim był ten człowiek z przeszłości, czy ty go w ogóle znasz? Nagle irracjonalna pustka przebudzenia, że zupełnie nie znasz swojego życia, że wiedzie je za ciebie jakaś fantomowa postać, a ty jesteś zamknięta w lustrze i śpisz i budzisz się tylko raz na pół roku i wtedy tylko krzyczysz i chcesz bardzo zniszczyć cały ten sztuczny świat którym nie żyjesz, zniszczyć jednym cięciem. 





środa, 27 lipca 2016

It shall pass

Jest jakaś prawda w tym, że alkohol znieczula. Może dlatego tak łatwo inni się mu poddają, aż do zatonięcia. A może to był dwupunkt. Albo bransoletka z amazonitów, agatów i kamienia księżycowego. Nieważne, nie czuję.
Jestem chodzącym 'whatever'. Chodzącą niemyślą. Spokojem. Jakąś dziwną formą znieczulonej akceptacji. Przeminięcia. 
Bo i to przeminie, i to przeminie, i to przeminie...

Choć chciałabym odetchnąć czystszym powietrzem i zrobić zdjęcie krajobrazu, który nie tak dobrze znam. W bardzo bezpiecznej prawie-nie-odległości zdobyć coś do nanizania na wspomnienie lata. Dużo, dużo zachodów słońca.







5051 33cc 520

9098 88cf 520



.

.