Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 maja 2012

A merry stander on the holes in the ground...

Szukam małych łódeczek na chaosie. Ciemne, skołtunione i brudne jest morze. Ale łódeczki są jak wianki na Świętego Jana.

rododendrony przy kościele Franciszkanów
mmsy z wierszami


Jest jakiś dopływ światła  Skądś
a dzień jest taki jakby cały blask się cofnął
czyli jesteś kimś kto pragnie
i otrzymuję tyle ile można
i że to musi mu wystarczyć.

 
i indie folk pod rękę z new weird america, 
czyli spokojna i wyluzowana muzyka na niespokojny maj





 Tak, to jest też chyba kwestia światła.


spring it came upon us,
every insect filled the air
dropped their wings upon my brother,
cast their shadows on his hair

if we follow where they’re leading,

we will surely come before
some unseen and wondrous magic
made of visions to explore
Bon 


poniedziałek, 5 marca 2012

I loved to many not to explain


"Napisalibyśmy wiersze
pełne niezłych idei
lub jakichkolwiek.
Ale, drogi Julianie,
żadna nie stoi za oknem.
Tak, za oknem ni chuja idei."


Baran, Sendecki, Świetlicki
no ino żyrafy



It's time you meet me on a sunny road...

środa, 29 lutego 2012

And you don't know you know forget

Czasem sobie myślę, że może jeszcze da się normalnie. W takie wiosenne dni jak dziś. Nie, że dobre dni. Zmęczenie wciąż to samo, smutek, tęsknota, chybotanie gdzieś pomiędzy przeintelektualizowanymi pannami chcącymi przeforsować czytanie całej Chutnik i jeszcze literatury trans na zajęciach a przeblazowanymi tłumkami ignorantów. Ale czasem, po chwili drzemki, po sennym wodzeniu wzrokiem  po małych obłoczkach przypominających kaczki... czasem mości się jakieś "ale przecież nic złego się nie dzieje", jakieś "nie ma żadnych dwóch światów, ani granicy, ani końca".
Wszystko jest płynne, wszystko się łączy.

Oder
 
Wisłak
Tumblr


To jest właśnie w skraju nieba, pomiędzy
chmurami. Jeśli unieść się i spojrzeć z bliska,
można przez chwilę zobaczyć tamten świat.
Tamto miasto, silną rzekę i tamtych ludzi
w pokoju.

T.Różycki 










piątek, 4 listopada 2011

Już nie pukaj, umarłem

Gdy patrzę biegnąc przez ulicę wielkich miast
W smutne oczy miejskich , zimnych gwiazd
Gdy patrzę ludziom w okna wesoły słysząc śmiech
I zazdrosna , i samotna myślę -- ech !

Czego mogę sobie życzyć ?
Oto moich życzeń treść
Zaznać parę chwil słodyczy
Z tortu szczęścia choćby okruch zjeść
Zaznać parę chwil słodyczy
I nie przyzwyczajać się
By nie było trudno wracać tam
Gdzie jak zwykle smutno mi i źle
 
 
 
Lepiej bym tego nie ujęła. 
 
 


środa, 2 listopada 2011

Where oh where is my teddybear


Czy wszystko już dla mnie stracone, skończone?
Proroku, co czytasz z obłoków jak z ksiąg,
 Spójrz i przeczytaj, co pisze tam o mnie,
Weź przebij, weź odsłoń mi nieco ten gąszcz!

 Prawdziwy to gąszcz, gęściej kłębi się wciąż;
Niewiele tam widzi proroczy mój wzrok:
 Krzyżują się drogi i gmatwa się czas:
Co było i co jest, i co stanie się.

Straszliwy to gąszcz, gęściej kłębi się wciąż;
Kurzawa szaleje, dzień zbłądził i noc;
 Gdzieś gna tabun koni i pali się las,
I dym się unosi, wciąż więcej go jest.

Nie widzę już nic, nic a nic, biało mi;
Idź dalej niezłomnie, a mnie zostaw sny;
Nic nie jest stracone, skończone też nie,
Gdy droga przed tobą, a sam jesteś w tle. 

                                     Edward Stachura


środa, 5 października 2011

Noone let u

Charles Bukowski

głowy bez twarzy


oszaleć, zabić się czy
ciągnąć dalej?
 
siedzieć tu teraz to
groteskowo doskonale
zajęcie: z niczym
nieporównywalne.
 
porażona przeszłość i krotka
przyszłość.
 
w takie dni
można dostać chandry
z powodu wróżby w chińskim
ciastku.
 
listopad wkrada się na czworakach
jak trędowaty.
 
a może jest jednak gdzieś jeszcze
dla nas
miejsce.
 
nie chodzi o działanie
tylko o czekanie,
 
nie o czekanie
tylko o trwonienie.
 
nie o trwonienie
tylko o trwałość tego
co strwonione.
kto tak właśnie wierzy
ten przytakuje.







pictures from weheartit.com

wtorek, 27 września 2011

Poetragger

 
 
Leć, liściu, leć; giń, więdnij, różo;
Niech dzień się skraca, noce dłużą;
Mnie każdy liść o szczęściu śpiewa,
Spadając z jesiennego drzewa.
Uśmiechnę się, gdy wieńce śniegu
Zakwitną zamiast róż szeregu.
Zaśpiewam, gdy upadkiem nocy
Dzień jeszcze posępniejszy wkroczy.
 
Emily Jane Bronte
 
 
 
(Fall, leaves, fall; die, flowers, away;
Lengthen night and shorten day;
Every leaf speaks bliss to me
Fluttering from the autumn tree.

I shall smile when wreaths of snow
Blossom where the rose should grow;
I shall sing when night's decay
Ushers in a drearier day. )
 

piątek, 16 września 2011

With a dying man

risum teneatis


przymykam oczy i teraz to dworzec odjeżdża; ja
tak chętnie się uczę: biedermeier, książki,
darowana godzina wystana w kolejce w muzeum.
ale oto nadjeżdża feralny wagonik, filigranowe
tancerki sposobią desant, parująca kawa
(...)
zwykle dość
dużo zmyślam, męczę się skłonnością, moje
obietnice muszą być próżne jak smak
wywiedziony z lektur, odbicie sylwetki
w wyszczuplającym lustrze do którego skradam
się jak do twego snu kiedy znów jest jesień
tonę we łzach na dworcu, bo nie chciałeś
pójść ze mną do łóżka.

 Marta Podgórnik



sobota, 18 czerwca 2011

Light bulb

Chyba mniej więcej wiem, o co chodziło z tym rzężeniem blogowym. Mianowicie niemoc tą wywołała niemożność zdefiniowania lub opisania tego, co we mnie leży. Ale znalazł się treatment u Joanny Mueller:

Ból tabuli


co wyniknie co umknie co wyłowię
gdy encyklopedię mnie odemknę
co wysłowię gdy rozdrapię nierozcięte
kartki bielą zabolą jałowe
co chciałam odkryć do siebie
już dawno odkryte ode mnie
w myślowej pustce na siódme
spusty pocę się po co zamykam
w wiersz co wymknie się
co wemknie się co
minie mnie 




A dzisiaj sama w domu, nawet ściany nie mówią.
Usta się kurczą, ubrania lekko podwiewają.
Pomalowałam na nowo paznokcie u nóg. 
Oglądam cały sezon serialu.
Ale te usta... Tak, to kluczowa sprawa.







______________________________________________
Hey You - Little Girl in me. Let's face the truth. You are not to be here any more. That's the truth and reality - I'm an adult woman. And seducing is what adult woman can sometimes do. Don't be scared. don't be sad. leave me now, with memory of warm touch of someone I stopped loving truely some time ago... But what does it mean? Life is life. Loves are different, don't idealise it. Goodnight, my dear. I feel calm, I feel warm, I feel like a cherry cigarette and a pillow.


sobota, 21 maja 2011

Hang and know

No i znowu ominął nas koniec świata. Co za życie... 

Nienawidzę weekendów. Nienawidzę dni zatygodniowych. Ściany, biurko, niebo, tłukący się sąsiedzi, pustka, robota bez rąk, ręce bez roboty. Tkwisz. Tkwisz. Przybita jak ogłoszenie do drzewa. Nawet nie. Do słupa. Murowanego. Nigdzie iść i tak się kończy dzień. Ale przyniosłam sobie wiechci z ogródka. Tyle mogłam zrobić z okazji walki z sobotą i z sobą. Mało.
Może czytasz to, jakiś czytający, i myślisz, że muszę być nudna i pusta skoro mając wolność i swobodę nie mam ani krztyny kreatywności, by uczynić dzień ciekawym. Nie mam. Czekam, żeby zrobił to świat. 
No zgroza, skarbie.



NEED SOMETHING NICE AND SOMETHING SWEET.

___________________________________________________________________________________

Agnieszka
20:49:43
ech
20:50:20
jutro już niedziela
20:50:37
potem poniedziałek
20:50:54
i... wtorek

No właśnie.

sobota, 14 maja 2011

Petals blow your mind




 A figę. Nie będę się przejmować lato-fobią. Niech będzie gorąco, niech będzie syf, niech będą pociągi, nuda, pustka, histeria, nieatrakcyjne szaleństwo, czerwona skóra, pot, łzy, spaliny, komary, piach w butach, panika przed każdym Jutrem. Możesz sobie letnić się maju. Mam cię gdzieś. Nie będę się tym przejmować. Tym całym cholerstwem.
Poprzejmuję się samotnym wieczorem, o. Pieprz się niepokoju, nieposkładaniu, maraźmie, frustracjo.
A w ogóle to było cyk, choć bez zbytniego przekonania.



 biały dzbanek
linia horyzontu
eksploduje życie


 mikrokosmos wody
opadłe płatki
chłód szkła


zapach drewna i płatków
życie 
zamarło w oczekiwaniu


 oczy widzą szczegół
wokół tańczy
teatr cieni


 intensywność barw
pnąca się roślina
zdobywa swoje szczyty



Żebym jeszcze widziała te wszystkie płatki robiąc im zdjęcia. Powłoka szarawa na twarzy.


czwartek, 5 maja 2011

You gotta be sunline to go



Co mnie podkusiło, żeby do przedmaturalnego snu brać ten tomik? I cała noc z głowy...


Marzyć o deszczu, co spłucze żwirowość piaszczystych ścieżek
i pieszcząc różaniec godzin wymyślać sobie pacierze-
nadawać przytrafnym myślom znaczenie przedsionków odmian
i wierzyć przed każdym jutrem, że los się przemienia co dnia.

Na pewno będzie olśnienie raniące ostrzem, jak klinga,
że gdzieś istnieje liryczna, błękitna, blada dziewczynka
- jak cicha jest obojętność niosąca pokój, jak tratwa,
jak głośne są pulsy uczuć, co życie umieją gmatwać.

Nie będę wykreślać planów przyszłych ranków wieczorem
- błyskotki gwiezdne jak szkiełka zawieszą się, lśniąc, nad borem,
będę przebierać rękami klawisze myśli czerwcowe
- dojrzeje mi nocą księżyc w gałęziach gruszy, jak owoc.

Zapatrzę się w teraźniejszość - w dym wonnej fajki tęczowy
- jest rozkosz serca zdobywać, jest rozkosz serca darowań,
wyśledzę smugę omamień - dym dzisiejszych barw pawich
- jest rozkosz oschłości serca i rozkosz serca rozkwawień.

Z. Ginczanka - "Fajka zapatrzeń"






niedziela, 1 maja 2011

Ben bir marti olsam


"(...) Uczę się języka,
niech mi pozwoli nazwać to, co się wymyka

przez uchylone okno, w noc. Nadał imiona
takim dniom przecież po to, żeby mnie pokonać."

Abecadło


"(...) [dusza], która od trzech dni się
tłucze po pięcu kątach w tym ciemnym pokoju
zastawionym krzesłami ze śladami wojen

i szuka na tę wiosnę nowych szat dla siebie
i wchodzi po kolei w dym z tytoniu, w rewię
cieni na ścianach, płomień, syk zapałki, miejsce
wygniecione w pościeli, szum wody w łazience..."

Anima, a jest

[Tomasz Różycki]

____________________________________________________________________


Gdybym była słowikiem z jej snu...
...usłyszałbyś wszystkie me pieśni.

< tu>








.

.