Pokazywanie postów oznaczonych etykietą videos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą videos. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lutego 2012

Idacarlson

Jak można zagłuszyć to, czego nie chce się widzieć? Ludzi, znajomych, portale, głupie słowa, denerwujące fakty, niepewność? Może na początek położyć mokre buty na notatkach do egzaminu, który już za mną. Potem pięćdziesiąty raz odtworzyć tę samą piosenkę, która jednocześnie drażni i intryguje tak, że nie mogę mieć w głowie nic innego. Może wykasować wszystko, prócz spokojnego, dobrego, "mojego" dnia, wielogodzinnej rozmowy i wielkich płatów śniegu, prócz mądrych wniosków na przyszłość?  Może przenieść się na Północ?



No to raz jeszcze. Zamknę oczy i przeniosę się tam, gdzie lubię być z samą sobą i mam dystans do wszystkiego, gdzie tańczę, choćby na scenie, gdzie też jesteś ty, ale gdzie tylko cię lubię, znikam ci w tłumie I gdzie nie jestem zdeterminowana do bycia nieszczęśliwą. W bladą mgłę, w bębny, w radość.



Lykke - już mogę, bo chyba Lana zrzuciła ją z piedestału największej popularności. Takie hipsterstwo - nienawidzę słuchać tego, co wszyscy. 



I chcę, i nie chcę. W takich wypadkach lepiej nie. 



niedziela, 12 lutego 2012

Alors, alors...

Miałam przez ten czas nie myśleć w ogóle o studiach, nie zajmować się tematami pokrewnymi, nie przygotowywać, nie zadręczać się. I co? Przez ostatnie dwie godziny analizowałam "Dydonę i Eneasza" robiąc notatki, później spisywałam przedmioty i godziny martwiąc się o rejestrację, dodając do tego lament-nie-Dydony pt."o Boże, nie zdam następnego semestru, o Boże nie chcę tam wracać!"

Narzekam, że na dłuższą (taką tygodniową) metę tu nie ma gdzie chodzić i co robić. Narzekam, że chciałam iść do teatru, do kina, do drugiego teatru, na koncert, i nic z tego. Wstaję koło południa, produkuję z nudów handmade'y, chodzę do miasta wymyślając codziennie nową sprawę do załatwienia, wieczorami przemykam  na kawę. A mimo to zostają "pomiędzy". "Pomiędzy" wypełnione po brzegi tumultem myśli - wieczyste dywagacje na temat własny lub turkot stresogenów związanych z Krakowem. 
STOOOP! Wystarczy na dziś.

Ostatnio nastroje skandynawskie i śpiewograjka wyjątkowa. Nie wyjątkowa-wyjątkowa. Wyjątkowa  w zasadzie dlatego, że powrócona. Kiedy artyści mi się podobają to zdzieram ich do końca. Czasem trwa to miesiąc, czasem porę roku, czasem dłużej. Ale w pewnym momencie, gdy znam każdą sekundę każdej piosenki, odrzucam. Nie nadają się już do niczego. Nie sprawiają przyjemności, nie wzbudzają emocji, nie towarzyszą miło w działaniu i poruszaniu się. Są mdli, jakbym jadła papier. Powracają bardzo, bardzo rzadko. Ale ona powróciła. Nie spodziewałam się tego za bardzo. Podobała mi się kiedyś-kiedyś tak naprawdę jedna piosenka, reszty słuchałam jako tła. Lecz teraz Lisa przebiła się przez zimową aurę i zrobiła sobie miejsce. Jej głos może być dla niektórych irytujący, mnie jednak oczarował. Siedzi mi  Lisa w głowie, jak Wieczna Dziewczynka z kraju aniołów o zimnych policzkach.



Wspaniała jest ta sesja nagraniowa. Ciepło-zimna, pogodna, słodka, optymistyczna, radosna, stylowa, wdzięczna. I chcę ten obraz ze ściany w 1:41.




środa, 25 stycznia 2012

I said my french horse was a sailor

Miałam wykład o baśniach w popkulturze. Gdy doktor opowiedział andersenowską wersję Małej Syrenki (to smutne, jak szybko zapomina się oryginały) nagle z tylnych, pozamykanych szufladek mojej świadomości zaczęły wypełzać dawno zapomniane obrazy... dziecięce książki, ilustracje, które tyle razy jako dziecko przeglądałam, a dziś zupełnie się zatarły. Od kilku godzin męczy mnie, że rozpoznaję tylko aurę obrazka, jakieś elementy, które mieszają się z innymi, widzianymi gdzie indziej. Poszukuję ilustracji, gdzie Mała Syrenka stoi nad Księciem i jego młodą żoną z nożem, a oni błogo się uśmiechają we śnie... Ślady z pamięci Sary prowadzą dokładają fakt, że Syrenka miała niebieską sukienkę. Skąd to? 
W poszukiwaniu, bezowocnym, znalazłam jednak inne cuda ze skrzyni skarbów. Cuda Gabriela Pacheco...







Ha, no proszę...a o Tezuce miałam na poprzednich zajęciach :) Ten flet z chmurki...I niewoalowana polityka.

czwartek, 19 stycznia 2012

I guess the wish rag...


I know, pictures like those are much too popular recently. But I just dream about getting somewhere like there...
Where women are strong, where Nature is a Queen, where wolves are leading us to ancient powers...









I've got a good day, but it's frustrating when you sit alone in a cold room only refreshing the websites, while your flatmate is enjoying her boyfriend behing the wall.


First Aid Kit's videos are so wonderful it almost hurts.




Sometimes I wish I could find my Rosemary Hill
I'd sit there and look at the deserted lakes and I'd sing...

wtorek, 17 stycznia 2012

January's pretty good year.

Kolejna z cyklu moich "składanek", tym razem o wymowie zupełnie odwrotnej niż poprzednie :) Uważam jednak, że tezy te się nie wykluczają, kwestia wyboru? nastawienia?
Myślałam o tym dziś długo, zainspirowana właśnie "przykładem" Tori. Dużo kontrowersji wśród fanów, sama nie mogę pozbyć się wrażenia, że to nie ta sama osoba, której koncerty sprzed lat uwielbiam oglądać (ta moc, to naturalne piękno, charyzma!), nie podobają mi się też bardzo zdjęcia z ostatniego albumu, które ma wraz z Tash - wyglądają jak modelki z Vogue'a, a nie matka i córka wyśpiewujące baśń o głębokim przesłaniu. Ale w końcu jednak taka konkluzja:





sobota, 29 października 2011

Felt riot, touch gas. A key.





I had a dream. There was her in it. And a boy, a son of the local poet. He was warm and he gave me strenght. I feel him all day. I need him all day. I wonder if I can do some magic. If magic from dreams works.

Need a sign.


PS. Magic from dreams doesn't work. 




wtorek, 20 września 2011

Nothing delicious bout it

Dwa dni temu miałam wrażenie, że to video odzwierciedla cały mój charakter i nastroje. Od początku do samego końca.  Nie wiem, czy jest w tym większa racja, ale na pewno mam coś wspólnego z postacią odgrywaną przez Lou Doillon (!) i z całą ascetyczno-poetycką (trochę przyciężkawo poetycką) symboliką filmu.



Lou Doillon - Vanessa Bruno from Haley Schultheis on Vimeo.





- What would you say if I intimated that I want to kiss you...
- Well...

poniedziałek, 25 lipca 2011

But is this to spread and fly

Trochę mi głupio, jestem zmęczona sobą, swoją nadaktywnością.
N.P. lubi to/ zmieniła swoje zdjęcie profilowe/ skomentowała status użytkownika...
user c_fille polubiła..../zostawiła wiadomość na stronie.../dodała....do swojej biblioteki
joybychoice.blogspot.com - Nowy Post
użytkownik artdeco92 uaktualniła swój profil
natalieartdeco reblogged this from....

ale nie umiem przestać, wmawiam sobie, że te ślady idą gdzieś w eter, dochodzą do.... wracają, zmieniają
nie umiałabym bez
to takie zapełnianie pustki 
cóż, nie jestem tajemniczą nieznajomą, która pojawia się i znika
to nie jest mój film o tej kobiecie w berecie i z cygaretką, której cień się goni
bliżej mi do marie, choć naturalnie nie ta elegancja:


chyba przeginam z tym odsłanianiem się, odsłanianiem słabości ubranych w pseudopoetycką szatkę
nudny nastoletni jeszcze ekshibicjonizm


/ brendan perry - the captive heart /



.

.